Elaine Meyer poruszyła się w swoim fotelu,
na ramionach czuła delikatny ucisk pasów bezpieczeństwa.
Niewielki skrawek druku, poruszony spowodowanym
przez nią ruchem powietrza, powoli zsunął się
z konsoli, na której leżał i podryfował w kierunku
tylnego włazu. Jedynymi dźwiękami w kabinie
był cichy nadmuch klimatyzacji i niewiele głośniejszy
odgłos jej własnego oddechu.
Statek Elaine Meyer, Sligo Maid, był na tyle
uśpiony, na ile to było tylko możliwe. Główne
silniki pracowały w trybie wyczekiwania, a generatory
mocy były tylko utrzymywane na minimalnym poziomie,
pozwalającym jednak na szybkie odpalenie w chwili
niebezpieczeństwa. Tablica sensorów dalekiego
zasięgu przed Elaine była nieczynna. Jedynymi
czujnikami przekazującymi jakiekolwiek informacje
z otoczenia były sensory pasywne. Nawet światła
nawigacyjne w kabinie były wyłączone.
Elaine się podniosła, swoją rękawicą otarła
pot z czoła. Miała wielką ochotę na zalanie
paliwem komory fuzyjnej. odpalenie głównych
silników i ucieczkę w nadprzestrzeń ze ścianą
silnych tarcz wokół niej.
- To jakieś szaleństwo, dziewczyno - mówiła
do siebie. - Tak właśnie giną ludzie.
- Zmusiła się do ryzyka wykonania szybkiego
skanu, który miał ją upewnić, że nic się nie
czai na jej ogonie. Brak czujników oraz tarcz
napawał ją strachem, którego nienawidziła. Przełknęła
ślinę.
- Komputer. Przeszukaj obszar na porusząjące
się obiekty. Tylko sensory pasywne - wydała
rozkaz. Po chwili uzyskała odpowiedź.
- Znąjduję mniej więcej trzy tysiące obiektów
- powiedział. Po kilku sekundach ciągnął dalej.
- Wszystkie obiekty poruszają się w sposób przypominąjący
ruch obiektów bez napędu. Analiza wykazuje brak
zagrożenia dla statku i jego załogi.
- Brak zagrożenia, niech cię diabli - wymamrotała.
Dobrze wiedziała, że komputer widzi tylko obiekty
powyżej określonego rozmiaru, a przecież coś
niewiele większego od zaciśniętej pięści może
zawierać sensorową boję lub nawet minę nuklearną.
Jeszcze mniejszy kawałek skały może dla nieosłoniętego
statku okazać się śmiertelny. Jeśli więc jednostka
macierzysta przed podejściem do wektora przechwytującego
dostosuje swój kurs i prędkość do drugiego statku,
a także ich względne parametry nie będą ulegać
zmianie, wówczas dopóki detektory radiacji nie
znąjdą pola emitowanego przez obce silniki,
dopóty komputer nie wykryje jej obecności.
Wzdrygnęła się i, aby czymś się ząjąć, ogarnęła
kamerą cały obszar wokół siebie. Odległa galaktyka,
okryta delikatnym szronem, przesuwała się powoli
wraz z gwiazdami wzdłuż przedniego okna widokowego.
W pewnym momencie celownik zatrzymał się przed
nią na nieregularnym jasnym obiekcie. Była zbyt
daleko, aby móc się zorientować z czym ma do
czynienia. Była jednak pewna, że to coś było
wytworem ludzkiej ręki a nie jakimś gwiezdnym
odłamkiem, przypominającym wyglądem statek.
- Widzę cię - powiedziała. - Wiem gdzie jesteś
i idę do ciebie. A
jeśli masz coś w zanadrzu, to mój celownik ma
w pamięci twoje imię. - Jej ręka spoczęła na
przełączniku uzbrajającym przednie wyrzutnie
pocisków Maid'a. Jakikolwiek przejaw złej woli
ze strony nieznanego statku odpaliłby spod szerokiego
nosa dwa szybkie pociski, które napewno dadzą
mu do myślenia, a jej pozwolą na przygotowanie
statku do walki.
Zaskoczył ją dźwięk pokładowego odbiornika.
Jego głośny sygnał w cichej kabinie wydał się
tak głośny, że omal nie dostała ataku serca.
- Odczytuję jakiś sygnał - komputer bez entuzjazmu
wyrecytował swój
raport. Wzięła głęboki oddech, walcząc ciężko
ze sobą, aby nie krzyknąć.
- Rozkoduj to - powiedziała cichym głosem.
Jej ręka zwolna szybowała ponad przyciskiem
generatorów fuzyjnych.
- Kody rejestracyjne nie pasują do żadnego
znanego nam statku, serii
ani przynależności - wyrecytował. Pokręciła
głową.
- Wspaniale. Poleciałam, aby znaleźć coś nowego.
Wiedziałam, że to był
zły pomysł. Tylko że do tej pory nie zdawałam
sobie sprawy z tego jak bardzo zły.
- Sygnał jest nadawany według naszych standardów,
jednak przesyła-
nych kodów nie ma na naszej liście.
- Czy chcesz powiedzieć, że to jest ludzki
statek? - zapytała.
- Kody rejestracyjne nie odpowiadają żadnym
znanym nam ludzkim statkom... - zaczął komputer,
serii
ani przynależności. Wiem - zaklęła. - Niezarejestrowany
statek to
z pewnością nic innego jak jakiś pirat. Ale
czy taki pirat nie postarałby się o to, aby
jego wysyłane sygnały przypominały przyjacielską
jednostkę handlową?
Podjęła decyzję.
- Przechodzimy na normalny tryb pracy. Stan
gotowości obronnej żółty - rozkazała. W kabinie
zapaliły się światła, powróciła sztuczna grawitacja,
która dość gwałtownie wcisnęła ją w fotel
i spowodowała, że na podłogę spadł cały deszcz
różnych przedmiotów. Rozjaśniła się tablica
sensorów. Bardziej poczuła, niż usłyszała
uruchamiające się turbiny głównych silników.
Równocześnie z rozjarzeniem się żółtego lasera
na spuście pod jej dłonią zewnętrzna powłoka
kadłuba żostała pokryta cienką, mglistą ścianą,
która była doskonale widoczna z głównego okna
przed nią. Gdyby ktokolwiek się przyglądał
Sligo Maid, to na radarze, błyszcząc wszystkimi
częstotliwościami, pojawiłby się nagle nowy
obiekt. Nawet jeśli już nie była niewidoczna,
to przynajmniej była gotowa do walki lub jeśli
byłoby to konieczne, do ucieczki.
Elaine przesunęła do przodu drążek sterowniczy,
schodząc nieco z kursu. Na
tablicy komunikacyjnej dostroiła standardową
częstotliwość kanału używanego przez wszystkie
statki.
- Tu Sligo Maid do nieznanego statku, proszę
podaj swoją identyfikację
- powiedziała do swojego mikrofonu. Kabinę
wypełnił pikąjący sygnał transpondera obcej
jednostki.
- powtarzam. Tu Sliga Maid do nieznanego statku,
proszę podaj swoją identyfikację.
- Po raz kolejny brak odzewu.
- Chorzy, głusi lub głupi? - zastanawiała
się głośną, sprawdząjąc główne silniki.
- Sligo Maid do nieznanego obiektu, podaj
swoją identyfikację, w przeciwnym bowiem wypadku
będę musiała użyć siły.
Groźba ta nie dała również żądanego rezultatu.
Uśmiechnęła się.
- Tylko żartowałam - powiedziała do siebie.
powtórzyła swoją wiadomość na dwóch lub trzech
innych kanałach, jednak poza ciągłym pikaniem
transpondera, powtarzającym się regularnie
co kilka sekund, nieznany statek dalej milczał.
Ostrożnie zwiększyła moc silników, delikatnie
przyspiesząjąc w kierun-
ku drugiej jednostki.
- Powinnam się leczyć - stwierdziła. - Nie
wierzę, że wogóle to robię. Oni pewnie też.
Pewnie się tak ze mnie naśmiewają, że nie
mogą znaleźć przycisku spustu.
- Wysyłany sygnał transpondera jest sygnałem
niebezpieczeństwa - dopowiedział komputer
po chwili.
- Naprawdę, i zajęło ci to tyle czasu. Co
oznacza?
- Sygnał składa się tylko z trzech powtarzających
się bez przerwy liter SOS.
-
SOS oznacza niebezpieczeństwo? - spytała,
cały czas przyglądając się nieznanemu statkowi.
- Sygnał SOS był powszechnie stosowany w czasach
zanim wyruszono 'W kosmos - poinformował ją.
- Litery SOS są skrótem Save Our Souls (ratujcie
nasze dusze). W rzeczywistości zostały wybrane,
ponieważ ich nadawanie nie wymagało żadnego
schematu kodowania.
-
Ratujcie nasze dusze? Powinni byli posłać
po księdza. - Nie rozumiem.
-
Nie musisz. Cały czas obserwuj go. Kiedy tylko
zacznie coś się dziać, natychmiast daj mi
znać. - Nieznacznie uniosła dziób, aby objąć
laserem nieznany statek. - Jeśli przyspieszy
i jeśli tylko pokaże, że przygotowuje się
do walki, to zniszczymy go i zwiewamy.
Obca jednostka nie wykazywała jednak żadnych
wrogich zamiarów. Przez cały czas pozostawała
w bezruchu. Poza ciągłym pikaniem nadajnika
wydawała się być bezwładna i opuszczona. Ostrożnie
podeszła bliżej. Przednie osłony były ustawione
na maksimum, detektory zaś przeczesywały okolicę
w poszukiwaniu innych jednostek, które mogłyby
ją zaskoczyć. Cała ta sytua. cja mogła okazać
się pułapką. Miała wielką ochotę rzucić wszystko
i jak nąjszybciej odlecieć.
- Czy to moja wyobraźnia, czy ten statek staje
się coraz jaśniejszy? I to nie dlatego, że
jesteśmy coraz bliżej?
-
Intensywność światła emitowanego przez pojazd
wzrosła - komputer potwierdził pedantycznie.
- Analiza zmian jasności wskazuje na regularną
zmianę związaną z powolnym ruchem wokół osi,
przyporządkowanej głównej osi kadłuba.
- Życzyłabym sobie, abyś wcześniej mnie informował
o takich rzeczach. Więc on wiruje?
-
Powoli. Ten ruch można również opisać jako
obrót wokół osi.
- To statek gwiezdny - przerwała. - Jeśli
obraca się wokół wszystkiego a nie wokół swojej
głównej osi, wówczas to nie jest obrotem,
on wiruje. Oznacza to, że ma kłopoty.
-
Może chce, abyś tak sądziła - dodał jej wewnętrzny
głos. Obrażony za przerywanie komputer milczał.
W miarę jak się przyglądała, jasna plama na
środku ekranu wydawała się blednąć.
|